Słowo o szczepionkach czyli uwag kilka dla zwolenników i przeciwników szczepień.

Do kanonów współczesnej medycyny należy konieczność szczepień. Gdy oglądam XIX-wieczną część drzewa genealogicznego mojej Rodziny, to ze smutkiem widzę, że każda z pra-pra-babek urodziła około dziesięciorga dzieci, z których przeżywało dwoje lub troje. Czasami w ciągu kilku dni umierało kilkoro dzieci, co oznaczało domową epidemię. W XX wieku było już zupełnie inaczej, a jednak wciąż są tacy którzy kwestionują konieczność szczepień.

W związku z ciągłymi dyskusjami wszczynanymi przez przeciwników szczepień, którzy albo z naiwności, albo z głupoty są przekonani o szkodliwości stosowania szczepionek, chciałbym przypomnieć o najgłośniejszej epidemii XX wieku – o chorobie Heinego – Medina zwanej obecnie polio.
Miałem niedawno przyjemność przetłumaczyć na polski znakomitą książkę Davida Oshinsky’ego, nagrodzoną nagrodą Pulitzera i wydaną przez Wydawnictwo Prószyński i ska pod tytułem Polio Historia pokonania choroby Heinego-Medina.
Choroba Heinego – Medina jest niezwykle zdradliwa, gdyż bardzo trudno jest prześledzić jej postęp. Tylko u nielicznych zarażonych nią osób występują poważne objawy. Natomiast gdy już się pojawiają, bywają straszliwe. Zdarzało się, że dziecko kładło się spać zdrowe, a rano nie było w stanie wstać z łóżka, ze względu na paraliż nóg, lub zaczynało się dusić wskutek paraliżu mięśni klatki piersiowej.
Ofiarami polio było wiele znanych osób zaczynając od rzymskiego cesarza Klaudiusza, który był kaleką do końca życia. Niektórym udawało się wyzdrowieć. Aktor Johny Weissmuller, zachorował jako dziecko, w ramach rehabilitacji zaczął pływać, dzięki temu doszedł do pięciu złotych medali olimpijskich i słynnej filmowej roli Tarzana. Dziewięcioletnia, przyszła aktorka Mia Farrow spędziła osiem miesięcy w respiratorze zwanym żelaznymi płucami, który umożliwiał jej oddychanie. Trzykrotna mistrzyni olimpijska w sprintach Wilma Rudolph zachorowała jako czteroletnie dziecko i przez pięć lat chodziła o kulach. Prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt zachorował w wieku 39 lat i do końca życia używał wózek inwalidzki lub aparaty ortopedyczne na nogi dzięki, którym mógł stać.
Najstraszniejszym w historii był rok 1952, zachorowało wówczas w USA około 58 tysięcy osób, głównie dzieci. Około 22 tysięcy osób zostało sparaliżowanych, a 3.145 zmarło. Amerykanie bali się choroby Heinego – Medina niemal tak samo jak bomby atomowej i pilnie śledzili prace nad przygotowaniem szczepionki.
Pierwszą szczepionkę z żywych wirusów polio opracował w już w 1948 roku pracujący w Lederle Laboratories polski naukowiec Hilary Koprowski (1916-2013). Szczepionka ta wzbudzała jednak wiele obaw mimo udanych prób jej stosowania. Dopiero kilka lat później, syn rosyjskiego emigranta Jonasz Salk (1914-1995) zaproponował bezpieczniejszą szczepionkę z martwych wirusów. W 1954 roku przeprowadzono badanie tej szczepionki, które było największym eksperymentem w historii medycyny. Zaszczepiono ponad pół miliona dzieci i obserwowano ponad milion. Następnie przeprowadzono wielomiesięczną analizę otrzymanych wyników.
12 kwietnia 1955 roku oficjalnie ogłoszono sukces. Był to dzień, który Amerykanie porównywali z dniem zwycięstwa w wojnie z Japonią. Dzwony kościelne biły, klaksony samochodów na ulicach trąbiły, a nieznajomi rzucali się sobie w objęcia. I wtedy niestety z rąk naukowców sprawy szczepionek przeszły w ręce polityków.
Ponieważ sezon zachorowań na polio przypadał zawsze w lecie, więc nieuchronnym był nacisk opinii publicznej (i co za tym idzie polityków) na jak najszybsze zaszczepienie wszystkich dzieci jeszcze przed tym sezonem. Oznaczało to, że minister zdrowia – pani Oveta Culp Hobby powinna była w cudowny sposób zapewnić natychmiast miliony szczepionek. Było to oczywiście niemożliwe. Istniały pewne przygotowane zapasy, jednakże sześciu producentów czekało na ostateczne decyzje.
Pani minister szybko podpisała zgodę, produkcja ruszyła, rządowi kontrolerzy jakości działali w pośpiechu i rozpoczęto masowe szczepienia. Niestety już po paru tygodniach zaczęły się kolejne problemy. Pojawiły się przypadki choroby wywołanej przez szczepionkę, co rozpoznawano przez paraliż szczepionej ręki. Ustalono, że jeden z sześciu producentów Cutter Laboratories nie wykazał się należną starannością przy produkcji i część spośród jego szczepionek nie była bezpieczna. Zamiast martwych wirusów (tzn. pozbawionych możliwości namnażania), pojawiały się w niej żywe wirusy polio. Naczelny Lekarz Stanów Zjednoczonych Leonard Scheele najpierw słusznie wstrzymał szczepienia produktem Cuttera, ale niestety, niecałe cztery tygodnie po wielkim sukcesie, wpadł w panikę i całkowicie zakazał szczepień. Konsekwencją odwrotu opinii publicznej od programu szczepień była również dymisja minister Ovety Culp Hobby.
Liczby były bezlitosne. Zaszczepiono miliony dzieci. Ustalono, że Cutter wyprodukował około 120 tysięcy złych szczepionek, w których wirusy polio nie były dostatecznie osłabione. Około 40 tysięcy dzieci zostało zarażonych żywym wirusem polio, na ogół bez żadnych konsekwencji. U 56 spośród nich pojawił się paraliż, pięcioro zmarło. Polio pojawiło się również w rodzinach chorych dzieci. 113 osób zostało sparaliżowanych i kolejne pięć osób zmarło. Były to poważne liczby, ale nieporównywalne z konsekwencjami wstrzymania szczepień. Wskutek histerycznej decyzji Scheele kolejne miliony dzieci nie otrzymały szczepionki i ponad 28 tysięcy spośród nich niestety zachorowało. Dopiero w kolejnym roku udało się zaszczepić prawie wszystkie dzieci i de facto zakończyć epidemię.
Reasumując, nawet tak drastyczny przypadek jak źle wyprodukowana duża partia szczepionki w skali ogólnej nie był w stanie zniwelować pozytywnego efektu szczepień. Ktoś porównał kiedyś szczepionki do pasów bezpieczeństwa w samochodach. Miliony ludzi zapinają pasy i w tysiącach wypadków pasy ratują życie. Natomiast zawsze można znaleźć poszczególne wypadki, w których użycie pasów okazało się szkodliwe. Podobnie żadne poszczególne przypadki powikłań po szczepieniach nie przekonują do zaprzestania masowych szczepień.
Warto jeszcze dodać, że osoby odmawiające szczepienia swoich dzieci ogromnie ryzykują ich zdrowiem, gdyż zdarzają się przypadki zarażenia nie od chorych dzieci, ale od właśnie zaszczepionych. Taki przypadek miał miejsce w USA w 2005 roku, gdy zachorowała na polio siedmiomiesięczna dziewczynka pochodząca z odmawiającej wszelkich szczepień rodziny Amiszów.
Cała ta historia, dotyczy tylko jednej, aczkolwiek przerażającej choroby. Dziś szczepimy nasze dzieci przeciwko wielu różnym chorobom, na które dawniej umierały.
Trwa ładowanie komentarzy...